12 lat temu poważnie rozważałem zdobycie dyplomu z prawa międzynarodowego. To, co mnie powstrzymało, to rosyjska aneksja Krymu. Wtedy zdałem sobie sprawę, że teoria to bzdura, ponieważ duże imperium może zignorować każdy traktat i nic mu za to nie grozi. Wciąż pamiętam przerażoną twarz mojej profesor od stosunków międzynarodowych, gdy powiedziałem jej, że realpolitik jest królem. Powiedziała mi, że powinienem się wstydzić, że mam takie przekonanie po ukończeniu jej kursu, kazała mi zgłębić konstruktywizm bardziej szczegółowo 😂