Najbardziej nieszczęśliwy byłem, gdy przez 100% czasu podróżowałem w celach służbowych. Wyjazd w poniedziałek rano Powrót w piątek po południu Utknąłem w jakimś losowym mieście z ludźmi z pracy przez 5 dni, spędzając czas z ludźmi z pracy przez cały czas. Brak przerwy od pracy, wciąż w trybie pracy podczas kolacji rozmawiając z współpracownikami. Tylko w weekendy miałem kontrolę, to było okropne.