dziwna rzecz, którą zauważyłem u ludzi, którzy naprawdę mają pieniądze... wszyscy mają przynajmniej jedną taką historię nie żartuję każda bogata osoba, którą znam, ma jakiś "hack", który odkryła, brzmiący szalenie, ale oszczędził im tysiące typ od zegarka temu typ, który lata pierwszą klasą za 50 dolarów, wykorzystując błędy punktowe typ, który wynegocjował obniżenie czynszu o 40% po prostu pytając typ, który dostaje darmowe pokoje hotelowe, oferując "ekspozycję" tymczasem biedni ludzie płacą pełną cenę za wszystko i myślą "tak to po prostu działa" to nie różnica w inteligencji to przekonanie, że zasady są negocjowalne bogaci ludzie zakładają, że wszystko ma obejście biedni ludzie zakładają, że wszystko jest ustalone kiedyś płaciłem za wszystko po pełnej cenie potem spędziłem czas wśród ludzi z pieniędzmi i zdałem sobie sprawę, że kwestionują każdą transakcję "dlaczego to kosztuje tyle" "co jeśli zaproponuję to zamiast" "z kim mogę porozmawiać, aby to dostać taniej"...