Arbitraż między Twitterem a LinkedInem jest rzeczywisty... Post zdobywa ponad 1K polubień na Twitterze, a ludzie robią zrzuty ekranu i publikują je na LinkedInie z komentarzem. Wygląda na to, że LinkedIn = Twitter, ale t+1. Rozumiem, że można krzyżowo promować platformy, ale sytuacja wymyka się spod kontroli.