W końcu mówimy prawdę o tym, co się dzieje w edukacji i nie boimy się być nazywani rasistami.
„Rodzice sprzeciwiali się testom standaryzowanym, uzyskali diagnozy niepełnosprawności dla swoich dzieci, które pozwalały im na dodatkowy czas na testach, i lobbowali nauczycieli, aby zmieniali złe oceny. Wyczerpani nauczyciele odpowiedzieli inflacją ocen, co również pomogło ukryć, że dzieci z rodzin o niskich dochodach i mniejszości nie radziły sobie tak dobrze jak ich bogatsi i biali rówieśnicy. Postępowi edukatorzy rozcieńczali programy nauczania, zlikwidowali programy dla uzdolnionych i utalentowanych oraz osłabili standardy przyjęć do klas honorowych i szkół magnetycznych. Uczelnie zrezygnowały z wymogów dotyczących testów standaryzowanych, częściowo dlatego, że ułatwiło to zróżnicowanie ich studentów.”