Nowa perspektywa. Nie sądzę, żeby to uczyniło sprawę bardziej jednoznaczną dla mnie jednak. Oni oczywiście go prowokowali, nie przestrzegając zasad. On oczywiście został potrącony przez samochód. Jednak wydaje się jeszcze bardziej prawdopodobne, że próbowała uciec, a nie go potrącić, a to, że go potrąciła, było spowodowane albo niekompetencją (ślizganie się na lodzie / prowadzenie samochodu jako kobieta), albo zaniedbaniem, a nie złośliwym zamiarem. Myślę, że to sprowadzi się do technikaliów prawnych, a nie do jasnej i oczywistej odpowiedzi.