Powszechnym ujęciem Bitcoina dzisiaj jest to, że jest to technologia oszczędnościowa. Cyfrowe złoto. Coś, co trzymasz, a nie coś, co używasz. Uważam, że to ujęcie jest niekompletne i ostatecznie błędne. Bitcoin nie jest przeznaczony do siedzenia obok walut fiducjarnych jako środek oszczędnościowy. Ma zastąpić waluty fiducjarne jako bazę monetarną. A baza monetarna, która nie może być używana, nie może funkcjonować jako pieniądz. Aby Bitcoin mógł działać jako pieniądz, musi być użyteczny na dużą skalę. To implikuje wykonanie, abstrakcję rozliczeń, szybsze interakcje i efektywne kosztowo transakcje. Bitcoin L1 nie jest do tego zaprojektowany i nie powinien być. Jego rolą jest ostateczność i neutralność. Dlatego Bitcoin potrzebuje L2. Gdy zaakceptujesz, że Bitcoin potrzebuje L2, aby być użyteczny jako pieniądz, przestajesz pytać, czy altcoiny konkurują z Bitcoinem, a zaczynasz pytać, czy służą Bitcoinowi. Jeśli akceptacja altcoinów jest w ogóle możliwa w społeczności stawiającej Bitcoin na pierwszym miejscu, nie przyjdzie to z alternatywnych aktywów monetarnych. Przyjdzie to tylko z systemów, które utrzymują Bitcoin jako jednostkę rozrachunkową/aktywo rodzime, jednocześnie rozszerzając jego użyteczność (co jest kluczowe, bez osłabiania jego gwarancji). Tzn. wprowadzając tokeny pomocnicze TYLKO tam, gdzie Bitcoin sam nie może wykonać wymaganych funkcji koordynacyjnych lub motywacyjnych wokół takich rzeczy jak ekspresywność i zysk. Jakiekolwiek aktywo inne niż BTC, które ma jakiekolwiek szanse na zdobycie legitymacji w tej społeczności, zrobi to tylko poprzez wypełnienie tych luk w sposób, w jaki BTC sam nie może.